Bez punktów z Nałęczowa wrócili dziś piłkarze puławskiej Wisły. Puławianie, którzy liczyli na kolejne 3 oczka okazali się dziś wyraźnie słabsi od zespołu Cisów i przegrali w perle polskich sanatoriów aż 4:0.
Do uzdrowiskowego miasta sztab szkoleniowy nie mógł zabrać jedynie Bartka Polaka, który nadal pauzuje za czerwoną kartkę otrzymaną w starciu z Opolaninem Opole Lubelskie. Z powodów regulaminu rozgrywek lubelskiej klasy okręgowej w kadrze zabrakło także Isaaca Chukwumeze.
Już pierwsze minuty rozgrywanego na bardzo słabym nierównym i grząskim boisku przy Ignacego Paderewskiego pokazały, że to gospodarze będą nadawać ton rywalizacji. Pierwszy kwadrans to gra tocząca się na połowie Wisły i ekipa trenerów Radosława Adamczyka i Mariusza Abramczyka mogła dziękować Michałowi Bickiemu, który kilka razy dobrze zatrzymywał rywali.
Po tym zaskakującym fragmencie pierwszy raz do ataków ruszyli puławianie, ale strzał Franciszka Kuty po dograniu do Jakuba Kucharuka poszybował obok bramki Kazimierza Napory. Kilka sekund później znów wiślacy mogli otworzyć wynik, jednak Kuta nie sięgnął mocno dogranej od Kacpra Piskorza piłki. Często mawia się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak też było dziś w Nałęczowie. W 32 minucie gry po centrze Jakuba Wójcika z rzutu rożnego zakotłowało się pod bramką Wisły. Pierwsze uderzenie zdołał odbić stojący w bramce Dumy Powiśla Bicki, jednak dobitka Patryka Kędry znalazło już drogę do bramki.
Jeszcze gorsze nastroje opanowały fanów Wisły sześć minut później, kiedy to znów gospodarze skarcili nas z rzutu rożnego. Tym razem centrę Wójcika wykorzystał Konrad Domagalski i sytuacja puławian stała się bardzo trudna.
Udaną połowę miejscowym zakłóciła kontuzja, której doznał w 43 minucie gry strzelec drugiej bramki Konrad Domagalski, który ucierpiał po starciu z Kutą. Na rękach kolegów i miejscowego ratownika medycznego został on zniesiony z placu gry a po chwili karetką odwieziony do szpitala w Puławach.
W przerwie sztab szkoleniowy Wisły dokonał dwóch zmian. Do gry weszli Antonio Corbo oraz Maciej Szkoda, którzy jednak nie zdołali odwrócić losów spotkania. Co gorsza już w 55 minucie gry podopieczni trenera Pawła Pranagala podwyższyli prowadzenie. Tym razem nałęczowianie wyszli z kontrą, którą wykończył strzałem do pustej bramki Marcin Paprocki. W 70 minucie mogło być już 4:0., ale rzutu karnego po zagraniu ręką w swoim polu karnym przez jednego z wiślaków nie wykorzystał Mikołaj Rodzik. Jego strzał w dobrym stylu odbił Bicki. Jednak siedem minut później gospodarze dopięli swego. Po kolejnej centrze z cornera drugi raz na listę strzelców wpisał się Paprocki.
Końcówka spotkania toczyła się już przy zapadających ciemnościach, ale niezbyt licznie zgromadzeni kibice nic nie stracili. Tym samym ekipa Wisły nie poprawiła swojego dorobku punktowego i jesień zakończyła z wynikiem 12 oczek. To jest niezła baza wyjściowa do walki wiosną o utrzymanie ligowego bytu.
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.