1 punkt przywieźli do domu po spotkaniu z liderem KS-em Góra Puławska piłkarze puławskiej Wisły. Podopieczni trenera Michała Chwiszczuka przy ulicy Długiej 4a zanotowali pierwszy w sezonie bezbramkowy wynik, który w przekroju całych 90 minut nie krzywdzi żadnej z ekip.
Dla puławian to pierwszy w tym sezonie mecz na zero z tyłu a dla zespołu gospodarzy pierwszy mecz bez kompletu punktów oraz pierwsze spotkanie w których nie pokonali bramkarza rywali.
Już od kilku dni wiadomo było, że dla działaczy oraz mieszkańców Góry Puławskiej dzisiejszy mecz jest ważny. Gospodarze przygotowali muzykę oraz spikera a na skromnych trybunach oraz poza nimi zgromadziło się około 400 osób co jest chyba rekordem frekwencji na tym obiekcie.
Wiślacy tuż za most udawali się pełni obaw. Ekipa prowadzona przez trenera Mariusza Abramczyka to lider tabeli, który gromił wszystkich rywali i mógł pochwalić się 23 golami na swoim koncie. Puławianie zaś mieli swoje problemy i z tego powodu trener Dumy Powiśla zmuszony był dokonać kilku zmian w składzie. Na ławce spotkanie spędził Filip Mitura a do dyspozycji trenera nie był Rafał Giziński. Do składu wrócił natomiast Bartosz Polak.
Już pierwsze minuty spotkania to mocne ataki ekipy gospodarzy. W 3 minucie wychowanek Wisły Aleksander Pionka przegrał rywalizację z Michałem Bickim a kilka minut później popularny Biba musiał pokazać swoje umiejętności po uderzeniu Gracjana Kułagowskiego. Gospodarze grali jak natchnieni i w 23 minucie powinni prowadzić. Po błędzie puławskiej obrony w sytuacji sam na sam znalazł się Pionka, ale znów lepszy od młodego wiślaka okazał się bramkarz Wisły. Sześć minut później znów wiślakom dopisało szczęście bo znów przed szansą na otarcie wyniku stanął Pionka, który jest nie trafił w światło bramki.
Podopieczni trenera Michała Chwiszczuka zaatakowali raz, ale mogli prowadzić, bowiem gospodarzy uratowała ofiarna interwencja Bartka Abramczyka, który wybił piłkę z pustej bramki po strzale Jakuba Bulzackiego. Była to 44 minuta i pierwsza okazja którą warto odnotować.
Nie wiemy jakich słów użył w przerwie trener Chwiszczuk, ale w drugiej odsłonie wiślacy zagrali lepiej. W 51 minucie nad bramką Karola Pawłowskiego uderzył Jan Wankiewicz a siedem minut później w poprzeczkę trafił Polak.
Mimo tych okazji gospodarze byli nadal groźni. Najlepsze okazje dla KS-u zmarnowali Jakub Kozak oraz Arkadiusz Pionka. W trzeciej minucie spotkania licznie zgromadzeni kibice Wisły zamarli, bowiem po zamieszaniu i zgraniu piłki Bickiego z bliska pokonał Remigiusz Turski, ale po chwili zdziwienia sędzia asystent pokazał, że strzelec był na spalonym i gola nie uznał. W ostatniej akcji spotkania Aleksander Pionka mógł dać gospodarzom trzy punkty, ale i tym razem wychowanek Wisły nie trafił do siatki i spotkanie zakończyło się remisem.
W niedzielę ekipa Wisły zmierzy się na stadionie MOSIR-u z zespołem Garbarni Kurów. Początek o 16:00
Szkoda, że tylu wychowanków woli grać za "czapkę gruszek" po wsiach niż reprezentować rodzinne miasto i klub który dał im szansę rowoju i ich wychował. Tacy patrioci.
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.