Prawdziwy festiwal strzelecki albo urządzili dziś w Końskowoli piłkarze Powiślaka i puławskiej Wisły. W całym spotkaniu padło aż osiem bramek, ale to ekipa gospodarzy zanotowała historyczny wynik bo wygrała z rywalem zza miedzy aż 6:2 i potwierdziła swoje przewidywania, że będzie liczyła się w walce o czołowe miejsca w rozgrywkach klasy okręgowej.
Już długo przed meczem w Końskowoli czuć było, że przy Żyrzyńskiej 21 czeka kibiców wyjątkowe wydarzenie. Organizatorzy zorganizowali strefę gastronomiczną gdzie można było nabyć kiełbaskę z grilla oraz zaspokoić swoje pragnienie zimnym napojem, co na meczach klasy okręgowej nie jest normą. Wyjątkowa była także frekwencja bo już na 20 minut przed pierwszym gwizdkiem trybuny zapełniły się w 100% a kibice przybywali jeszcze długo po rozpoczęciu gry przez Piotra Borycę. Ostatecznie na kameralnym stadionie Powiślaka zanotowaliśmy rekord frekwencji, bowiem mecz na żywo oglądało ponad 500 osób.
Trener Radosław Adamczyk zdecydował się na kilka zmian w kadrze swojego zespołu. Do jedenastki wskoczył nowy gracz Damian Szczawiński, który wzmocnił formację obronną. Okazję do gry otrzymali także Dawid Lawenda czy Antonio Corbo.
Już pierwsze minuty tego spotkania pokazały, że to ekipa trenera Marcina Rożka czuje się dziś lepiej. Co chwila gospodarze gościli pod bramką Michała Bickiego, jednak do 24 minuty defensywa Wisły trzymała się dzielnie. Dopiero wtedy po zamieszaniu przed polem karnym Dumy Powiśla futbolówka trafiła do Mateusza Szczepańskiego, który mocnym strzałem skierował ją do siatki.
Dziesięć minut później było już 2:0 a licznie zgromadzona publiczność cieszyła się z gola w wykonaniu Pavlo Semeniuka, który otrzymał idealne dogranie od Kamila Przychodzenia i z bliska pokonał Bickiego. Wiślakom nie pomagał niestety głośny doping Fanatyków, którzy udali się dziś i z klatki wspierali swój zespół w trudnych chwilach.
Tuż przed końcem tej części gry gospodarze trafili trzeci raz. Tym razem autorem gola był Artur Sułek, który dopadł do zablokowanej piłki i kibice przy Żyrzyńskiej kolejny raz mogli odpalić świece dymne, co jest tradycją na miejscowym stadionie.
W przerwie duet trenerski Radosław Adamczyk i Mariusz Abramczyk zdecydowali się na wymianę aż trzech zawodników i gra Wisły ożywiła się. W 51 minucie Franciszek Kuta mógł dać chwilę radości licznie przybyłym fanom z Puław, jednak jego uderzenie zostało wybite z linii bramkowej i skończyło się jedynie na strachu dla gospodarzy.
Cztery minuty później było już 4:0 i znów na listę strzelców wpisał się Semeniuk który otrzymał idealne podanie od Przychodzenia i dzióbnął piłkę obok Bickiego i skierował ją do siatki. To był prawdziwy nokaut, ale młodzi wiślacy podnieśli się i odpowiedzieli bramką. W 66 minucie gry pierwszą bramkę zdobył Reul Fernandes, który otrzymał dobre podanie od Marcina Szczepaniaka i uderzył z pierwszej piłki. Futbolówka ku zaskoczeniu bramkarza oraz fanów miejscowych wpadła idealnie w okienko bramki Mateusza Miducha. Niestety gospodarze w 73 minucie znów trafili do siatki a egzekutorem okazał się Jakub Kozak, który wykorzystał wrzutkę z lewej strony i szczupakiem pokonał Bickiego.
Sześć minut później puławian dobił wprowadzony chwilę wcześniej Paweł Piotrowski, który wykorzystał sytuację sam na sam z Bickim i wiślacy musieli broni się, aby nie przegrać jeszcze wyżej. Na szczęście ekipa Powiślaka nieco zwolniła, a puławianie wykorzystali jedną z kontr i za sprawą wprowadzonego w drugiej połowie gry Karola Pomorskiego zmniejszyli rozmiary porażki.
Ostatecznie puławianie przegrali 6:2 i jak pokazał mecz na tle doświadczonego zespołu z Końskowoli młodej ekipie Wisły brakuje jeszcze wiele, aby skutecznie rywalizować na tym szczeblu rozgrywek. Już w sobotę to Puław przyjedzie spadkowicz z IV ligi Sygnał Lublon.
Jak długo zamierzacie tak kalać ten klub. Nic nie będzie ani z tych chłopaków, ani z tego trenera (słowo na wyrost). W tej zbieraninie nikt nikogo niczego już nie nauczy, bo w tym wieku widać, czy ktoś ma pojęcie do piłki, czy nie. Z tym składem 100 goli w plecy i Serie A w cuglach.
Gallu, spokojnie, to dopiero drugi mecz. Młodzież jest zdolna, szybko się nauczy. Doświadczony kapitan (bramkarz nie najlepszy) pokieruje zespołem. Doświadczona para trenerów zrobi z nich mistrzów. A żeby sukces był pewny, można wspomóc ich trenerami młodzików i trampkarzy. Było by ciekawie: więcej trenerów niż zawodników na boisku. A tak na poważnie, LZPN ukarał nas na starcie, wykładając: Wisłę do okręgówki zamiast do A klasy. Klub 100 zdobędziemy, już 8% a to dopiero początek.
Trener? jedyny chyba, który chciał to bagno firmować swoją osobą. Zresztą nie dziwi mnie to, bo porażka to jego specjalność.
22/23 z Lublinianką w 3 lidze. 17 2-1-14, br. 19-63. Jedna z dwóch wygranych to walkower. Ciekawsze wyniki: 0-9, 3-6, 1-7, 0-9, 2-5, 0-5.
24/25 z Wisła II. 30, 6-5-19, br. 53-96.
Ciekawsze wyniki: 1-5, 1-8, 3x2-5, 1-9, 1-5, 0-6, 3-5, 1-5.
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.